Chyba każdy lomograf wcześniej czy później musi przez to przejść. Mówię o odebraniu czterech negatywów z labu, na których nic nie było poza dwoma zdjęciami. Mój LC-A zawiódł mnie drugi raz i to drugi raz w Łodzi. I nie wiem czy to jakaś klątwa nad tym miastem wisi czy może mój LC-A jest tak strasznie złośliwy i lubi się psuć podczas lomoimprez.
Jedyna nadzieja w Sardynce, ale to się okaże dopiero za jakiś czas.



